Ponoć jak nie mógł zasnąć, chwytał za dłuto. Mówi o sobie, że choć z wykształcenia jest łącznościowcem, przez całe życie nosi rzeźbiarstwo „pod skórą”. Urodzony w 1928 r., w Zakopanem Marian Chramiec już jako dziecko z lubością nadawał kawałkom lipowego drewna wymyślone przez siebie kształty. Nauka w zakopiańskiej Państwowej Szkole Przemysłu Drzewnego (obecnie Liceum Sztuk Plastycznych im. Antoniego Kenara) dodatkowo rozbudziła w nim tę pasję. Choć w wojsku ukończył Techniczną Szkołę Lotniczą, potem Technikum Łączności w Gliwicach, wreszcie elektronikę na Politechnice Wrocławskiej, przez 50 lat pracował w zawodzie łącznościowca, nie zapomniał o swej rzemieślniczej pasji.
Dzisiaj jest na Podhalu cenionym artystą, autorem figur robionych m.in. na zamówienie kościoła. Jego dziełem jest ukrzyżowany Chrystus znajdujący się w nowym, białczańskim kościele parafialnym, krzyż misyjny sterczący na miejscowym cmentarzu, krzyż na zewnętrznej ścianie prezbiterium tutejszego, drewnianego kościoła, Pieta zdobiąca kaplicę sióstr serafitek w Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Białce Tatrzańskiej, figura zatytułowana „Chrzest Pana Jezusa w Jordanie”, mieszcząca się w kościele w Gliczarowie, Droga Krzyżowa w kościele w Bańskiej Niżnej i mnóstwo mniejszych figurek do betlejemskiej szopki, zabawek czy kasetek robionych dla rodziny i przyjaciół.
Dziadek Mariana Chramca także był rzeźbiarzem, zdaje się, że smykałkę do dłubania dłutem przekazał i prawnuczce, córce Mariana Chramca – ukończyła zakopiańską szkołę plastyczną – i swemu praprawnukowi, który uczy się w tej samej szkole.
